Specyficzna autobiografia skonstruowana na potrzeby przełożenia pewnych treści o świecie opowiada o tym jak Chapi Chapka zakochał się po raz ostatni (no… między innymi)!

„Nie mam więcej pytań!” – to usłyszała jako ostatnie. Nie było już wątpliwości, złudzeń, czy nawet nadziei. Pewien etap w Jej życiu się skończył. Miała teraz czas tylko dla siebie. Dużo czasu. A właściwie to… bardzo niewiele.
(…)
Podobno wyniki analiz psychologicznych wykazały, że mężczyźni poszukujący partnerek o obfitym biuście, są niedojrzali i podświadomie tęsknią za matczyną piersią. Chapi Chapka wiedział o tym i poważał ten pogląd w takim samym stopniu jak całą psychologię…
(…)
Pogląd Chapki na posiadanie przez następne kilka lat wyewoluował wprawdzie, ale za to zupełnie nie zmieniło się jego zdanie w kwestii kobiecych piersi, które właśnie wtedy przeszło z „nie ma to żadnego znaczenia” na „w niczym to nie przeszkadza”.
Tak, Jej też to w niczym nie przeszkadzało. Nie można o Niej powiedzieć, że była szczupła, nie można powiedzieć, że była gruba, ale można było dużo powiedzieć o jej piersiach, zaczynając od tego, że były obfite i… satysfakcjonujące.
Nic więcej. Nie kulała, nie miała sterczących uszu, jednej nogi krótszej, jedenastu palców – mieściła się w normie. Zwykła, normalna dziewczyna, lat dwadzieścia cztery, oczy brązowe, włosy hebanowo czarne, o imieniu… Julika. I choć wszystko podkreślało jej przeciętność, była najpiękniejsza na świecie.

A tu możecie sobie ściągnąć całość

Dodaj komentarz