„Niemoc słów”
sierpień 26, 2008
A gdyby tak piękne słowa miały moc
Odnowa budować tę noc
A gdyby drżenia, szepty były w stanie
Bez zwątpienia podtrzymywać mroku taniec
Gdybym miał Cię choć kawałek
Mógł rozporządzać twoim ciałem
Gdyby moim było całe
Dysponowałbym bym z umiarem…
Każdy fragment byłby dla mnie cenny
Pielęgnowałbym je jestem pewny
Nie dał uschnąć ni na chwilę
Każdy zakątek wspominałby mnie mile
Wszystko bym uczynił dla twej istoty
Gdyby to pytanie nie tkwiło w moje głowie
Dlaczego ciągle uświadamiam sobie o tym,
Że ty tak naprawdę istniejesz tylko w słowie?
„Kroczę niewidomy po ciemnym domu”
sierpień 25, 2008
Gdybym miał świeczkę, to bym poświecił
Rozświetlił pokój i znalazł chęci
By patrzeć na świat skryty w półmroku
Bardziej z profilu, bardziej z boku
Nabrałbym dystansu, grałbym cieniem
Stałbym się metaforą z własnym brzmieniem
Wszyscy by się do mnie odwoływali
Gdybym pałeczkę wosku zapalił
Cień mroku czerni, pośrodku miernik
Mierzy jak jesteśmy na światło pazerni
Krocząc w ciemnościach, idąc bez oczu
Stąpamy niepewnie i mniej ochoczo
Stąpamy cicho, ledwie dysząc
Nie będąc pewni gdy nas usłyszą
Co zrobią, kto zrobią i o czym?
Jak bardzo i kiedy?
Wydłubią ślepe oczy!
Przysporzą więcej biedy…
Kroczę niewidomy po ciemnym domu
Nie widać nikogo, nie ma mnie witać komu
Jedyne światło jest metaforyczne
Wieńczące długą wąską uliczkę
Iść tam, nie iść tam – pytanie:
Jeśli nie pójdę co się ze mną stanie?
Bo jeśli pójdę może nie zobaczę
Ale na pewno będę widział inaczej…
Świeca w mym ręku – nie płonie
Dym się unosi, nadszedł więc koniec…
„Skrzynka”
sierpień 24, 2008
Jakoś się tak przypadkiem stało,
Że pośród samotności cienia
Patrzysz: życia ile Ci zostało?
Życia, którego niedoceniasz
Bierzesz garść za garścią – ciągle mało
Nigdy syty, wznosisz pustą czarę
Patrzysz: życia ile Ci zostało?
Życia, które jest Ci ciężarem
Jak zapomniana w trawie gałąź
Łamiesz się z braku woli
Patrzysz: życia ile Ci zostało?
Życia, które co raz bardziej boli
Gdy pustoszeje dusza, próchnieje i ciało
Odbicie w lustrze, w nieustannej trosce
Patrzysz: życia ile Ci zostało?
Życia, które w sumie jest ci obce…
Nie masz prawa sięgać po nią lecz chcesz
Wierny zasadzie jedności
Bierzesz ją w ręce myśląc o ucieczce
W niej jedna lufa, jeden strzał, jeden pocisk…
Patrzysz: życia ile Ci zostało?
Tyle ile w tej małej skrzyneczce