„Pozory: Oczy”

wrzesień 15, 2008

Żebrzesz chłopcze o kolory
O barw przepych słodki
Pięknem świata pragniesz goreć
Wchodząc w życia rzeki łódki
Patrzysz wzrokiem swym żebraczym
Na tę drugą stronę rzeki
Nic nie widzisz? Chcesz zobaczyć?
Przymknij więc swoje powieki
Tam gdzie jesteś jest osoba
Tam gdzie patrzysz jest jej życie
Widzisz: woda, woda, woda
Słyszysz serca swego bicie
Widzisz dźwięk jej słabego głosu
Delikatny wśród fioletu
Lekko drży – więc się dosuń
Czysto lśni – lecz znika niestety
Widzisz rozdmuchany zapach
To jej skóra – jest jak jedwab
Pragniesz stąpać po ciała mapach
Już dochodzisz… ledwo, ledwo
Widzisz całym swoim ciałem
Jak chłonie jej obecność
Jak dotknięte drży całe
Sferę zajmując bajeczną
Widzisz tonący wśród krwi czerwieni
Smak jej ust, sutków, całego ciała sekretu
Też znikają pośród cieni
Też ledwo, też niestety

Płyniesz, płyniesz w toń tej wody
Co raz głębiej z nurtem rzeki
Gdzie jest dom jej osoby
I dlaczego tak daleki?
Płyniesz sam. Czy się topisz?

Nie masz siły nic nie widzisz
Stajesz sam pośrodku drogi
Obok nikt nigdzie nie idzie
A rzeka pusta – nie poradzisz
Sucha szosa daje zapomnieć
Choć na chwilę gdzie prowadzi
Pośród przeszłości wielkiej wspomnień
Coraz głębiej, coraz szerzej
Już nie wierzysz, sam nie wierze
Że to jeszcze ma początek

A gdybyś tak miał te oczy zamknięte
Może byś dojrzał co tak naprawdę jest piękne
Temu, któremu patrzą oczy
Nie dane będzie zobaczyć
Że na drugiej stronie rzeki
Czeka Ona w samej niewinności
Że spuszczone ma powieki
Gotowa by Cię gościć

Wiem, że kiedy słuchać skończysz
Otworzysz swoje żebracze oczy
Spojrzysz na zachodzące słońce
W potęgę matki nocy
I na kwiaty i na drzewa
Będziesz biegać, będziesz śpiewać
Przygryziesz skórkę od chleba
I nie poddasz się znów – nie dasz

A gdzieś na drugiej stronie rzeki
Czekać będzie Ona wieki
Nim ją dojrzysz, pojmiesz wreszcie
Ze to Ona jest tam jeszcze
Cała naga cała twoja
Ona uschnie a ty skonasz

Bo tak los pogrywa z życiem
Kiedy patrzysz to nie widzisz
Kiedy zaś odwracasz głowę
Słyszysz – czujesz idzie nowe

Jeśli możesz się zatrzymaj
Patrz raz sercem nie oczyma
Dojrzysz ją po drugiej stronie
I przytulisz się znów do niej…