„Popołudnie wrednych gąb”

Posted: Sierpień 29, 2010 in Uncategorized

Wredna gęba, moja wredna gęba
Jakoś dziwnie poziomu nie sięga
Uśmiech w oczach ale uszy w trawie
Jakby głowa pusta miała plany
Leże sobie z wami się nie bawię
Jestem sam i jestem… uhahany

Wredna gęba, twoja wredna gęba
Wyciąga rękę lecz nie sięga
W końcu łapie ale zaraz spada
Jakby miała mi rzec, że kulawa
Ciągnę ją do siebie – mam wreszcie sąsiada
Na murawę znów wraca zabawa

Wredna gęba – pozostałych gęba
Jakoś dziwnie nad wyraz tęga
Patrzy na dno flaszki
A tam same dziwy
Pić w imię porażki?
Świat jakiś niesprawiedliwy

Wredna gęba, wrednych gąb setka
Dwa kordony i niebieska furgonetka
A my sobie leżymy pośród gąb hordy
A niech tam wszystko zniszczą
Leją się w te zakazane mordy
I niechaj kule gumowe świszczą

Wredne gęby poszły,
Zostawiły puste flaszki
Mecz się tak dawno skończył
Że nikt nie pamięta już porażki

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s