
Dawno, dawno temu… czyli nie kiedy indziej jak teraz, zdarzyła się pewna niesamowita historia.
Kiedy spoglądamy na świat, widzimy go przez pryzmat ogromu informacji, które za zgodą, zachętą, czy wbrew woli zagnieździły się w przepastnych magazynach naszego mózgu. Te informacje pozwalają na korektę postrzegania niedoskonałych zmysłów. Nie widzimy już Oriona czy Wielkiej Niedźwiedzicy jako płaskiego zbioru gwiazd, bo ktoś nas uświadomił, że jasne punkciki poszczególnych konstelacji mają ze sobą wspólną historię jedynie na Ziemi, a tak naprawdę jedne z nich są od niej oddalone o kilka, a inne o kilkaset lat świetlnych.
Co interesujące każdy z nas ma nieco inną bazę danych, z której korzysta w procesie myślowym. Dlatego też dla niektórych oczywiste jest, że świat powstał w sześć dni i istnieje od jakichś czterdziestu mileniów, a dla innych, że powstał w procesie Wielkiego Wybuchu, który nastąpił prawie siedem miliardów lat temu. Jakiejkolwiek by prawdy nie przyjąć, zgodzić się można, że zdarzyło się to zaiste bardzo dawno temu, to też choćby tylko z tego powodu nadaje się jako temat na baśń.
A dwa milenia temu tu było morze xD