Druga dekada trzeciego tysiąclecia cz. 3

Posted: Styczeń 5, 2011 in 2d3m

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami – prawdopodobnie zaś gdzieś całkiem niedaleko. Wyciągając bowiem analogię z zachowania się w czasie, my również nigdzie się nie ruszamy.

Możemy oczywiście zejść do sklepu po bułki, wyruszyć w podróż, czy nawet polecieć na księżyc, jednak wciąż jesteśmy… w sobie. Nie zawsze bywa to wygodne, ale z biegiem lat da się przywyknąć.

Przez samego siebie również definiujemy rzeczywistość. Nie możemy bowiem mieć żadnej pewności, czy postrzegany przez nas świat jest choć podobny do tego, który postrzegają otaczający nas ludzie.

Najbardziej skomplikowanym i za razem najprostszym bytem zdefiniowanym przez ludzkość jest Bóg. Nieskończony, nieokreślony, niezbadany – Marzenie o potędze, sławie i nieśmiertelności. W pierwotnej wersji definicja była dość klarowna – jeśli nie wiesz czy ktoś stoi za węgłem, jeśli nie potrafisz tego dojrzeć, jeśli nikt tam nie stoi – to jest to na pewno Bóg. Ludzki mózg, choć oczywiście nie chce się do tego przyznać, ma ograniczone możliwości. Istota nadprzyrodzona o nieskończonych pokładach energii działa niczym magiczny żel wypełniający wszystkie luki i sprawia, że pozostawione samym sobie strzępki myśli zlewają się w jedną spójną całość i przepływając od ucha do ucha delikatnie masują rozgrzany narząd.

Żel ów oczywiście opływa mózgi nie tylko pobożnych wyznawców wszelkich odmian wiary, ale wszystkie pozostałe grupy ludzi. Owszem zmienia niekiedy kolor z przezroczysto-niebieskiego na czerwony, zielony czy jakikolwiek inny, zasadniczo jednak spełnia tę samą rolę. Zdarza się, że zastyga tworząc niemożliwą do pokonania skorupę, innym razem zaś się nadto rozcieńcza ale zazwyczaj spełnia swoją rolę.

Skulony w koncie chłopak o zmierzwionych włosach, bojący się wychylić, którego obowiązują wszelkie prawa i reguły jakie kiedykolwiek powstały, to oczywiście A-teo – pozbawiony fantazji Bóg ateistów, zaś przeciwnie – nie przestrzegający żadnych zasad i prawidłowości, szalejący pomiędzy obżartym próżniaczym bogactwem a upodloną biedą – to Bóg ekonomii. Jest ich tylu ile jest ośrodków o nich orzekających bo istnieje tylko tu, to też istnieje tylko w przez „tu” zdefiniowany Bóg. Każdy ma swojego Boga.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s