“Umrzeć w samotności…”

październik 22, 2008

Umrzeć w samotności, jest chyba gorzej niż żyć
Zapomniany przez wszystko co piękne
Błądzący pomiędzy ścianami
Będący sam sobie lękiem
Sam sobie kłódką, klatką i kajdanami

Umrzeć w samotności, jest chyba gorzej niż żyć
Zapomniany przez świat, przez jego części
Ślepy na nadzieję, ozuty z pamięci
Będący sam sobie przekleństwem
Wołający wciąż: „Byłem – nie jestem”

Umrzeć w samotności, jest chyba gorzej…
Nikomu nie dać powodu do trwogi
Czuć, że już nic się zdarzyć nie może
Nie ma co żegnać przyjaciół – godzić się z wrogiem

Umrzeć w samotności – to suche łzy
To jakby wzniecić zimny ogień
Umrzeć w samotności, jest chyba gorzej niż żyć
Toteż szczęśliwym umrę przy tobie

“Kamasutra”

październik 21, 2008

Pudełko przykryte wieczkiem
W pudełku wartość płocha
Odziana jak zwykle bajecznie
Chce ludzi uczyć jak kochać
Szkice przelane tekstem
Fotografie maczane w słowie
Tu gdzie ty i ja jestem
Tu gdzie cię nie ma – się dowiem

Całkiem spory tomik
Co najbardziej zuchwałą spłoszy
Nieśmiałości uroku nie broni
A jest pochwałą rozkoszy

Książka to niewielka
Choć wielkie treści w sobie nosi
Radzi by iść – się nie lękać
Jak stąpać i jak się unosić

„Umiłowanie mądrości”

październik 4, 2008

Słowa spadły delikatnie na poduszki
Każde jedne aksamitne w formie
Rozrywane przez palców opuszki
Spacerują w chaosie pokornie
Jedne się wyrywa w krzyku
Inne cichutko półszeptem
By uwagę twoją przykuć
Brzmi niewinnie tutaj JESTEM

Słowa, słowa, słowa, słowa…
Nic niewarte – kiedy puste
Kiedy dusza mówi prowadź
Nie porusza ani ustek

Słowa są jak miód, jak ogień
Przybijają do ścian wyroki
Mają swoja własna drogę
Swego życia ze swoim bogiem

Słowa nie oddają treści
Gdyż nie każde ma dość miejsca
By istotę treści zmieścić
Dojrzeć w dali, że ta jest tam

Kochać – słowo, nie uczucie
Tulić, pieścić – miłym sercem, miłym okiem
Od najsroższej klatki uciec
I poczuć wewnętrzny ogień